Wyprawa Okiem Lidera i Kierownika

„W górach musisz wykonać pewien wysiłek bez zapłaty. Jest to mistyka, szukanie czegoś wyjątkowego. Do tego trzeba mieć wyobraźnię i filozofię życiową. Nie każdego na to stać, nie każdemu się chce. Bo w górach nie ma granic, tam się szuka wolności. A samo przebywanie w górach łagodzi, eliminuje agresję. Są elementy rywalizacji ale rywalizacji z wyznaczonym celem, a nie z przeciwnikiem.”

Krzysztof Wielicki

Dotarliśmy (na tę chwilę i dzięki Bogu), na szczyt naszych możliwości. Kolejne wyzwania przed nami, bo z Bogiem planuje się, przeżywa, zdobywa – zwłaszcza samego siebie. Między 2018 i 2019 rokiem ponad 360 dni przygotowań pod wieloma względami. W roku 2018 Główny Szlak Beskidzki (500 km) przez 21 dni po Polsce – był tylko kolejnym krokiem i sprawdzianem. Zaczyna człowiek od kilkugodzinnych wyjść w góry na szlak, aby coś przejść, zobaczyć. Później wyrusza na cały dzień od świtu aż po zmierzch. W końcu zaczyna jechać w góry na dwa dni. Po jakimś czasie, przeżywa kilkudniowe wyjazdy. Tak było i z nami. Zaczynają się obozy i myśli człowiek o wyprawach, gdzie odetnie się na dłużej od tego, co codzienność niesie tam gdzie mieszka, uczy się i pracuje. W tym roku 390 km po ziemi Ukrainy – w całkiem innych górach, w całkiem innych warunkach, z większym ciężarem na plecach, większą dzikością i bezludnością w terenie.

Wyprawa: to planowanie trasy (albo i nie), konkretny czas, konkretni ludzie, to potężna logistyka całego przedsięwzięcia. W terenie trzeba było zgrać ze sobą 6 osób całkiem innych, różniących się od siebie charakterami, siłą i wagą fizyczną, zdolnością przezwyciężania trudności, przeżywania radości. Trzeba powiedzieć, to właśnie bardzo trudne. jako Lider Wyprawy, jej kierownik oraz przewodnik w jednym – od wielu już lat staram się to wszystko spinać, aby wszyscy się przygotowali do wyprawy, przeszli bezpiecznie i wrócili wszyscy do domu. Bez Boga, nie ma takiej opcji, bo od samego początku, to On jest celem naszej drogi. Codzienna wspólna i indywidualna modlitwa (nie tylko w czasie burz, nawałnic i kiedy ciężko), codzienne rozważanie Słowa Bożego, codzienne konfrontowanie się z samym sobą, aby kształtować charakter i wewnętrznego człowieka.

Nie wszystkim się chce w świecie – nam się chce! Nie wszystkich na to stać, aby się zmobilizować i iść w stylu harcerskim, wojskowym i zdyscyplinowanym – przejść lasy, góry, doliny, przełęcze – aby przez 3 tyg. zmagać się każdego dnia w tak wielkich trudnościach walcząc nie tylko z prawami przyrody, lecz z samym sobą. Odcięcie się od świata, komputera, telefonu, profili społecznościowych – nie jest łatwe dla człowieka dzisiejszego świata, zwłaszcza młodego – tych chłopaków było stać na to w stopniu perfekcyjnym. Nikt w czasie drogi nie narzekał na trudności. Wszyscy sprawnie i równo podążali w wyznaczonym kierunku dając się poprowadzić przez lasy, zarośla, błoto, deszcze, kosodrzewinę, w dużych podejściach i zejściach, po kamieniach i korzeniach. To nie był łatwy czas. Na jeden gwizdek wszyscy wstawali i ubierali się, nawet kiedy ubranie było mokre. Wszyscy przygotowywali posiłek, szukali wody, filtrowali ją. Sprawnie i szybko rozkładali namioty, chowali je i suszyli.

Każdy miał swoje zadanie. Przygotowanie mapy, szukanie drogi, zgrywanie śladów mapy i GPSa ze sobą. Przygotowanie ogniska – którym zajmował się Maciej – perfekcyjne. Rozpalanie z rana, w południe i wieczorem, kiedy trzeba było się ogrzać, suszyć, gotować nawet przy ciężkich warunkach pogodowych. Wielkim wyzwaniem dla chłopaków była dyscyplina, posłuszeństwo kierownikowi wyprawy; czasami przyznanie się do błędów, własnego egoizmu i do myślenia o sobie. Tu na wyprawie nie idzie założyć żadnej maski, udawać kogoś kim się nie jest. Tu wszyscy się znają po kilku dniach. Spędziliśmy razem ze sobą 24h na dobę przez 22 dni. Osoby, które stanowiły Team w namiotach, można powiedzieć, że cały czas były ze sobą, co jest wielkim wyzwaniem. Namiot trzeba było dzielić jak malutki pokój przez 21 noclegów na trawie, w lesie, na kamieniach, w dolinach i szczytach, w upale i chłodzie – bo temperatura spadła 2 razy do -2 stopni. Nikt nikogo nie pobił, rozmawialiśmy o tym co radosne i trudne. Trzeba było dzielić się czekoladą, małym batonem na 6 kawałków dla każdego. Kiedy nic nie było, to potrafiliśmy to przeżyć i zrozumieć. Kiedy było więcej, potrafiliśmy się radować cieszyć, obfitować, dzielić, ale i oszczędzać na dni, kiedy nie będzie. Każdy z nas stracił minimalnie na wadze, bo jedzenia nie było tyle co w domu, a jednak dało się wytrwać: zmagając się z brakiem wody, brakiem większej ilości pożywienia, trudnościami szlaku, palącym słońcem.

Prowadziłem cały Team przeróżnymi drogami – tymi górskimi ale i ludzkimi: aby sprawdzić ich charakter, wytrzymałość, gotowość do poświęceń, ducha walki o dobro. Chłopaki wykonywali wszystkie polecenia kierownika, przewodnika i lidera, przez co stanowili zgrany zespół, wspólnotę; dzięki czemu udało się przejść długą i wymagającą trasę. Wielu na trasie podziwiało, porównując nasz team kolejny już raz do grupy wojskowej, zgranego zastępu harcerzy, itp. – patrząc jak jesteśmy ubrani, jak idziemy, odpoczywamy, biwakujemy. Tak układałem drogę oraz cały ten czas wyprawy; tak było wszystko przygotowane, aby wydobyć z tych chłopaków najwięcej dobra. Mogę powiedzieć, że udało się to w stopniu doskonałym. Mogę to powiedzieć o Krzyśku, Wojtku, Filipie, Macieju i Kaziku. To są ludzie bardzo uformowani i dadzą sobie radę w życiu pod wieloma względami, bo przeszli szkołę życie, poligon: duchowości, człowieczeństwa, przetrwania w trudnych warunkach.

Tam, gdzie inni powiedzą, że się nie da – oni pokażą, że jest inaczej; Tam, gdzie innym będzie ciężko i zrezygnują, oni się nie załamią i pójdą dalej. Tam, gdzie inni będą mówić, że nie ma wody – oni zadowolą się własnymi łzami. Tam, gdzie inni będą zmęczeni, oni pójdą nawet w zmęczeniu; tam, gdzie będzie smutek z jednego dnia bez chleba – oni będą się cieszyć z jednej kromki chleba w tygodniu; Kiedy inni powiedzą, że nie da się umyć w zimnej wodzie – oni będą się cieszyć z prysznica raz w tygodniu w 3 litrach wody; Kiedy inni będą marudzić na własne łóżko w domu, oni będą się cieszyć, że mogą spać pomiędzy korzeniami drzew i kosodrzewiny; Kiedy inni będą narzekać na trudności – oni będą śpiewać i podnosić na duchu.

Kolejne wyzwania przed nami, bo w końcu nie ustajemy w drodze. Naszym celem jest Niebo, Świętość, zjednoczenie z Bogiem. Będą kolejne wyprawy – jak tylko Bóg da – aby zmaga się z samym sobą stawać się lepszym człowiekiem dla Boga i ludzi. Niedługo poinformuję Was, dokąd idziemy za rok i jakie nasze plany. Niebawem ukarzą się też nasze kolejne podsumowania, świadectwa chłopaków, zdjęcia, itp., itd.

brat Mirek – Lider, Kierownik i Przewodnik Wyprawy

Team Adventure Mountainshttps://adventuremountains.pl

MOŻECIE NADAL UDZIELAĆ NAM WSPARCIA, ABY ROZLICZYĆ RESZTĘ WYDATKÓW I MÓC PLANOWAĆ DALSZE WYPRAWY! DZIĘKUJEMY! ✊🙏❤️😃 Waszą pomoc i dar przesyłajcie na:

Mirosław Myszka
mBank: 93 1140 2004 0000 3302 7151 4928
Tytuł wpłaty: „GSB-W-2019”

Patronat Wyprawy: GOPR Beskidy
Wsparcie: ATTIQ Paker Trekmondo Sklepy Górskie Skalnik

Chiruca – Outdoor – wyposaża naszą wyprawę w buty!

Powiedz o nas innym: